Pomyślała wprawdzie panna, że jeśli tak, to jest tylko ta różnica, że dwoje cierpi, nie jedno, ale przecie wstąpiła w nią pewna otucha, a nawet jakowaś nadzieja.
Dni i miesiące, które miały nadejść, wydały jej się może jeszcze bardziej smutne, ale mniej gorzkie. Słowa listu przestały ją też tak piec jak rozpalone żelazo, bo chociaż nie wątpiła, że Jacek brał w pisaniu udział, przecie inna jest rzecz, gdy człowiek coś czyni z rozżalenia i bólu, a inna gdy z zimnej złości...
Więc ogarnęła ją z nową siła wielka litość dla Jacka, tak wielka, a zwłaszcza tak gorąca, że mogła to być nie tylko sama litość. Myśli jej poczęły się snuć i skręcać w jakąś złotą nić, która ginęła w przyszłości, ale zarazem rzucała na nią blask weselszy.
Wojna się skończy, rozłąka także.
Nie wróci wprawdzie ten okrutny Jacek do Bełczączki - o nie! - bo taki zawziętnik, jak sobie coś raz powie, to dotrzyma, ale wróci w te strony, do Wyrąbek, będzie mieszkał blisko, a potem stanie się, co Pan Bóg zechce. Wyjeżdżał może ze łzami, może w bólu, może łamiąc ręce - niechże go Bóg pocieszy!
Do domu wraca się jednak zawsze z wezbranym sercem i z radością, a zwłaszcza po wojnie z wielką sławą...
Tymczasem ona będzie tu siedzieć cicho w Bełczączce, gdzie dla niej opiekun taki dobry, będzie temu opiekunowi powoli tłumaczyła, że Jacek nie taki zepsuty jak inni młodzi, i będzie snuła dalej tę złotą nić, która poczęła się znów nawijać koło jej serca.

WQBZBKM WQPXGGM WJQQXJM WJJVZZM WJJPGXM   Opisy Gg | Doda | Personal Shopper | Kredyty Gotwkowe | Opiekunki Warszawa