-Ja też się nie frasuję - odparł sucho Pągowski - ale może i acanom pilna droga, a kolaska idzie jako żółw po tym błocie.
-A no to czołem!
-Czołem. Czołem. Sługam waćpanów.
-I my też!
To rzekłszy ruszyli końmi żywiej, ale odjechawszy na strzelanie z łuku od karocy, zwolnili znów i poczęli żywo rozprawiać.
-Widzieliście? - pytał Łukasz - dwa razy wypowiedziałem: "oj jej!" i dwa razy jakobym mu miecz w serce wraził... mało się nie rozpuknął...
-Jam im lepiej dogodził - rzekł Marek - bo i staremu, i dziewce.
-Czym? Mów, nie ukrywaj! - zawołali bracia.
-A to nie słyszeliście?
-Słyszelim, ale ty powtórz.
-Tym, com o pannie Zbierzchowskiej powiedział. Uważaliście, jak dziewka zaraz zbielała. Patrzę: rękę trzyma na kolanie i to ją otworzy, to zamknie, to otworzy to zamknie!... całkiem, jak kot, któren chce drapać, tak w niej widać złość nurtowała...
Lecz Mateusz wstrzymał konia i rzekł:
-A mniej jej było żal... Taki ci jakiś kwiatuszek... I pamiętacie, co stary Cyprianowicz mówił?...
-Co? - zapytali z wielką ciekawością Łukasz, Marek i Jan, wstrzymując także konie.
On zaś spoglądał na nich przez chwilę swymi wypukłymi oczyma, po czym rzekł jakby z żalem:
-A kiedym zapomniał.
Tymczasem w karocy nie tylko Pągowski, ale nawet i pani Winnicka, która zwykle nie bardzo wiedziała, co się wokół niej dzieje, zwróciła jednak uwagę na zmienione lica panienki i zapytała:
-A tobie co, Anulko? Nie zimno ci?
-Nie - odrzekła dziewczyna jakimś sennym, nie swoim głosem. -Nic mi nie jest, jeno mnie to powietrze rozebrało tak dziwnie... tak dziwnie...
I chociaż głos załamał się jej nagle, nie miała jednak w oczach łez. Przeciwnie: w suchych źrenicach świeciły jej jakieś iskry, szczególne, niezwykłe, i twarz stała się jakby starsza.
Co widząc, pan Pągowski rzekł sobie w duchu:
-Czyby zaś nie kuć żelaza, póki gorące?

WQGBXVM WQYBQJM WQYGJGM WQGJZVM WQVZQKM   Reqiem Do Snu | Wyjazdy Na Narty | Podogi Drewniane | Przewozy Autokarowe | Opryszczka