Nastała chwila milczenia.
-A ja myślałam, że to pan Taczewski - rzekła przez zaciśnięte usta panna Sienińska.
-Co znowu? Dlaczego Taczewski?
-Aby pokazać, że o mnie nie dba.
-Ale przecie wiesz, że Taczewski nie widywał się z jegomością.
A ona poczęła powtarzać gorączkowo:
-Tak! wiem! Co innego miał w głowie! Mniejsza z tym! Nie chcę nic wiedzieć. Nie chcę! Nie chcę! Stało się już i dobrze się stało!
Suchy, spazmatyczny płacz wstrząsnął jej piersią. Przez chwilę powtarzała jeszcze: "Dobrze się stało!", po czym uklękła nagle do pacierzy, które codziennie zwykły były razem odmawiać.
I na drugi dzień zeszła ze spokojną już twarzą do świetlicy. Coś jednak się w niej zmieniło, coś pozostało niedomówionym, coś się zamknęło. Nie była smutna, ale stała się nagle jakby o kilka lat starsza i miała w sobie jakąś cichą powagę, tak że pan Pągowski, który dotychczas liczył się tylko z sobą, począł się mimo woli liczyć i z nią. W ogóle nie mógł się w tym wszystkim połapać, a szczególnie dziwnym wydało mu się to, że czuł jakby jakąś swoją od niej zależność. Począł się obawiać tych myśli, których ona nie wypowiadała, ale które mogła w duszy zamykać - i starał się im zapobiegać, a na ich miejsce podsuwać inne, takie, jakich by sobie w niej życzył. Nawet milczenie pani Winnickiej ciężyło mu i wydawało się podejrzanym, więc nadrabiał fantazją, zagadywał, żartował, ale chwilami błyski niecierliwości migotały mu w stalowych oczach.

WJJYKJM WJQVJPM WJQPZGM WQBXZXM WQPQJBM   prezent dla dziecka | Kredyt Gotwkowy | Praca W Rolnictwie | Malarze Wspczeni | Sklep Rowerowy