-To już zacznę chyba mówić: "Kto się w opiekę..."
-Jeno nie żartuj z rzeczy świętych! - zawołała pani Winnicka.
-Hej! gotowi ci kawalerowie i ciotuchnę razem ze mną zjeść. Nieprawda?
Ale pytanie to pozostało przez chwilę bez odpowiedzi. Owszem, łatwo było z twarzy panów Bukojemskich wyczytać, że znacznie mniejszą mają do tego ochotę. Jednakże Łukasz, który miał dowcip od braci bystrzejszy, rzekł:
-Niech Jan mówi; on starszy brat.
A Jan zakłopotał się nieco i odrzekł:
-Kto tam wie, co go jutro spotka!
-Roztropna to uwaga - zauważył Cyprianowicz - ale do czego ją waćpan stosujesz?
-Bo co?
-Bo nic; jeno pytam, czemu to o jutrze wspominasz?
-A to waść nie wiesz, że afekt gorszy od wilka, gdyż wilka można zabić, a afektu nie zabijesz?
-Wiem, ale to znów inna materia.
-Byle dowcip dopisał, mniejsza o materię.
-Ha! jeśli tak, to Boże dopomóż dowcipowi.
Panna Sienińska poczęła się śmiać w piąstkę, za nią Cyprianowicz, a końcu i panowie Bukojemscy. Lecz dalszą rozmowę przerwała służka, prosząc na wieczerzę.
Starszy pan Cyprianowicz podał ramię pani Winnickiej, po nich szedł pan Pągowski, młody zaś Cyprianowicz prowadził pannę Sienińską.
-Trudna dysputa z panem Bukojemskim - rzekła rozweselona panienka.
-Bo jego racje są jako narowiste konie, z których każdy ciągnie w inną stronę; wszelako powiedział on dwie prawdy, którym trudno negować.

WQZQPVM WQGKQYM WQVGGXM WJVJPJM WJXXPJM   Komputery | Omega 3 | Ogrody Zimowe | Teksty Piosenek | Meble Dla Dzieci