-Wiedziałaś, że on tam stoi - mówiła starsza - bo podłoga za drzwiami trzeszczy i słychać, gdy się kto zatrzyma, ale i tobie to widać też po myśli.
-Ba! oblizywał się na specjały, a ona mu ich nie kryła - przerwała Joanna - zali ty się Boga nie boisz, bezwstydnico?
-Przed kościołem taką do kuny wstawić!
-I z domu wyświęcić. Sodoma i Gomora!
-Tfu!
-A kiedy trza będzie po niewiastę do Radomia posłać?
-A jak bęsiowi dasz na imię?
-Tfu! Ścierka!
I poczęły na nią pluć. Ale w niej wzburzyło się serce, albowiem miara była przebrana.
-Precz! - zawołała, ukazując ręką na drzwi.
Lecz twarz jej pobladła jak płótno, w oczach pociemniało, przez chwilę zdało jej się, że leci gdzieś w jakąś przepaść bez dna, po czym straciła czucie, pamięć i świadomość tego, co się z nią dzieje.
Zbudziła się oblana wodą i z poszczypaną piersią. Pochylone nad nią twarze panien Krzepeckich wyrażały przestrach, lecz po chwili, widząc, że dziewczyna odzyskała przytomność, uspokoiły się znowu.
-Poskarż się, poskarż! - mówiła Joanna. -Twój gach ujmie się za tobą.
-A ty mu się po swojemu wywdzięczysz...
Lecz ona, ścisnąwszy zęby, nie odpowiadała już ani słowem.
Marcjan jednak domyślił się i bez skargi, co musiało dziać się na górze, gdyż w kilka godzin później z kancelarii, w której zamknął się z siostrami, doszły wycia, od których struchlał cały dom.

WJVQZZM WJVPYZM WJVBXYM WJKXZQM WJXXBVM   Krzesa Biurowe | Opowiadania Sciece Fiction | Grzybica | Pozycjonowanie | Kreta Last Minute