Po południu, gdy przyjechał stary Krzepecki, obie panny przypadły z krzykiem do jego kolan, zaklinając go, by je zabrał z tej "jaskini rozpusty i mąk"; lecz on, o ile kochał najmłodszą córkę, o tyle nienawidził starszych, więc nie tylko się nie ulitował nad nieszczęsnymi jędzami, ale począł wołać jeszcze o batog i kazał im zostać.
Jedyną istotą w tym strasznym domu, w której Joanna i Agnieszka - gdyby chciały być dla niej dobre i przyjazne - mogły znaleźć litość, współczucie, a nawet i ochronę, była właśnie panna Sienińska. Ale one wolały dokuczać jej i pastwić się nad nią, bo z wyjątkiem Teci była to taka rodzina, w której każdy członek czynił wszystko, co było w jego mocy, by innym zatruć życie i powiększyć niedolę. Lecz panna Sienińska bała się miłości Marcjana bardziej jeszcze niż nienawiści jego sióstr. A on coraz bardziej się jej narzucał, coraz bezczelniej się przysuwał, coraz był natarczywszy i coraz łakomiej na nią spoglądał. Czuć było, że już przestaje całkiem panować nad sobą, lecz dzika żądza targa nim jak wicher drzewem i że lada chwila wybuchnie.
Jakoż chwila ta nastąpiła już wkrótce.
Raz, gdy po nastaniu ciepłych dni panna Sienińska poszła świtaniem wykąpać się w ocienionej strudze, zanim zaczęła się jeszcze rozbierać, ujrzała po drugiej stronie wychylające się ze zbitej gęstwiny oblicze Marcjana. Wówczas poczęła uciekać bez tchu, a on pogonił za nią, lecz chcąc przeskoczyć strugę, nie doskoczył, wpadł w wodę, ledwie się wygrzebał i wrócił do domu przemoczony do nitki i wściekły. Przed obiadem zbił kilku ludzi do krwi, a podczas obiadu nie ozwał się do nikogo ani słowem - i dopiero pod koniec zwrócił się do sióstr i rzekł:

WQGPZXM WQBJZPM WQYZBBM WQVYJYM WQVGJZM   Odg | Serwis Komputerowy | Kamery Internetowe | Taknina Wsypowa | Szczecin Mapa