-Ostawcie mnie sam na sam z panną Sienińską, gdyż mam z nią o ważnych rzeczach pomówić!
Siostry, usłyszawszy to, poczęły na się znacząco spoglądać, a panna pobladła z wrażenia, gdyż dawniej starał się wprawdzie chwycić każdą chwilę, w której mógł być z nią sam na sam, ale tak otwarcie nigdy nie pozwalał sobie tego żądać.
Więc gdy siostry wyszły, wstał, zajrzał za jedne i za drugie drzwi, by się przekonać, czy go nie podsłuchują, po czym zbliżył się do dziewczyny i rzekł:
-Podaj mi waćpanna rękę... na zgodę.
A ona mimo woli cofnęła obie ręce i odsunęła się od niego.
Marcjan zaś usiłował widocznie zdobyć się na spokój, podskoczył jednak dwukrotnie na swych pałąkowatych nogach, albowiem od tego przyzwyczajenia nie mógł się nigdy wstrzymać - i ozwał się przyciszonym głosem:
-Nie chcesz! A ja dla waćpanny małom się rano nie utopił. Ja waćpannę przepraszam za ów przestrach, ale nie stało się to z przyczyny jakowejś sprośności, jeno że psy wściekłe włóczą się od wczoraj między Bełczączką a Wyrąbkami, więcem poszedł z rusznicą czuwać nad przezpiecznością waćpanny.
Pod nią kolana poczęły trochę dygotać, ale odrzekła dość przytomnie i spokojnie:
-Nie chcę ja takiej obrony, której bym się wstydzić musiała.

WJQYJGM WJJVKZM WJJPVJM WQPXKGM WJQQKXM