-Podły! - krzyknęła panna Sienińska.
Lecz wówczas stało się coś niesłychanego. Ogarnięty nagłą furią, Krzepecki ryknął nieludzkim głosem i schwyciwszy dziewczynę za włosy, począł ją z jakąś dziką, zwierzęcą rozkoszą bić bez miłosierdzia i pamięci. Im dłużej panował nad sobą poprzednio, tym bardziej szaleństwo jego stawało się teraz straszne i ślepe. I byłby ją zabił niechybnie, gdyby nie to, że na jej krzyk o ratunek poczęli się zbiegać domownicy. Pierwszy ów stróż, który rąbał drzewo pod kuchnią, wpadł z siekierą do pokoju przez okno, za nim nadbiegli kuchenni, obie panny Krzepeckie, piwniczy i dwóch z dawnej czeladzi pana Pągowskiego.
Piwniczy, który był szlachcic z dalekiego zaścianka na Mazurach, a przy tym człek niezwykłej siły, choć stary, chwycił Marcjana z tyłu za ramiona, ściągnął je tak, że aż łokcie niemal zetknęły się ze sobą na plecach, i rzekł:
-Tak nie wolno, wasza miłość! wstyd!...
-Puszczaj! - ryczał Krzepecki.
Lecz żelazne dłonie trzymały go jakby w kleszczach i posępny, przyciszony głos ozwał mu się tuż za uszami:
-Wasza miłość, pohamuj się, bo... kości połamię!
Tymczasem panny Krzepeckie porwały dziewczynę i wyprowadziły, a raczej wyniosły ją z izby stołowej. Piwniczy mówił dalej:

WJVBVVM WJKGZPM WJVQQKM WJZKGVM WJXQGKM   Kartki | Poyczka | Online Bingo | Kulturystyka Serwis | Przeadunki