-Marcjan!
-A ten ci to paskudnik jest! - rzekł na to, dysząc, Mateusz Bukojemski - skaraliśmy go coś niecoś i przygnali tutaj, aby panna Sienińska wiedziała, że są jeszcze czułe dusze na świecie.
A pan Cyprianowicz aż porwał się za głowę:
-Jechał-że was sęk z takimi czułymi duszami! zbóje jedni!
Po czym zwróciwszy się do pani Dzwonkowskiej, która nadbiegłszy wraz z innymi, żegnała się raz po raz krzyżem świętym, zawołał:
-Wódki mu do gęby nalać, otrzeźwić - i do łóżka!
Uczynił się ruch i zamieszanie. Jedni skoczyli gotować łoże, inni po grzaną wodę, inni po wódkę, kilku oddzierało puch z Marcjana w czym pomagał im stary Krzepecki zgrzytając zębami i powtarzając:
-Żyje?... nie żyje? Żyje! Pomsty! pomsty...
Po czym zerwał się nagle, przyskoczył do pana Serafina i zakrzywiwszy palce na kształt szponów przed samymi jego oczyma, począł krzyczeć:
-Byłeś w zmowie! zabiłeś mi syna, zbóju ormiański!
A Cyprianowicz pobladł bardzo i chwycił za szablę, lecz w tej samej chwili wspomniał, że jest gospodarzem, a Krzepecki gościem; więc puścił rękojeść, a natomiast podniósł dwa palce w górę i rzekł:
-Na tego Boga, który jest nad nami, przysięgam, żem o niczym nie wiedział - i na krzyżu gotowem zaprzysiąc - amen!

WJKGQBM WJVBXKM WJVPYJM WJXXPQM WJKXZYM   Hotele | rutownik | promocja stron | Pozycjonowanie Stron | Darmowa Muzyka