-Zapewne, zapewne - wszelako Marcjan może i jutra nie dożyje.
-W boskim to ręku, ale mówiłeś waćpan, że nie ranny?
-Nie, jeno jak jeden siniec - i ciągle mdlał.
-To się i wyliże, a mdlał z fatygi. Ale trzeba pójść do Bukojemskich i rozpytać, jak co było.
I poszedł. Bracia przyjęli go z radością, albowiem mieli nadzieję, że wstawi się za nimi do pana Cyprianowicza. Poczęli się też zaraz kłócić o to, który ma zdawać relację - i przestali dopiero wówczas, gdy ksiądz przyznał pierwszeństwo Mateuszowi.
Więc ów zabrał głos i tak prawił:
-Ojcze dobrodzieju, Bóg patrzył na naszą niewinność!... Bo kiedyśmy się dowiedzieli od pani Dzwonkowskiej, że sierotka całe ciałeczko ma w sińcach, przyszliśmy do tej tu oficyny w takiej żałości, że gdyby nie dzbaniec wina, któren gospodarz nam podesłał, chybaby nam się były serca rozpukły. To mówię jegomości - pilim i płakalim, pilim i płakalim!... A i to też mieliśmy na pamięci, że to nie byle dziewka, ale panna z senatorskiego rodu... Dyć wiadomo, że na ten przykład: koń - im większej krwie, tym na nim skóra cieńsza. Smagnij batem zwykłego podjezdka, to ledwie poczuje, a na szlachetnym rumaku zaraz ci pręga wyskoczy... Pomyślcie tedy, ojcze dobrodzieju, jaką to musi mieć skóreczkę i na plecach, i wszędzie taka panienka? czy nie jak opłatek? - sami powiedzcie?

WQBJBQM WQGPYKM WQGZYPM WQKYYBM WQKXYJM   Gry Mario | Imprezy Integracyjne | Sklep Internetowy Z Obuwiem | Reklama | Meble Biurowe