Jacek leżał na wznak na wiązkach siana poukładanych po jednej stronie wzdłuż wozu, a ona siedziała po drugiej, pochylając się co chwila ku jego zranionej ręce i bacząc, czy krew nie przedostaje się przez opatrunek. Chwilami przykładała rannemu do ust bukłak ze starym winem, które widocznie działało wybornie, gdyż po pewnym czasie sprzykrzyło mu się leżeć i kazał woźnicy powyciągać wiązki siana, na których wspierał nogi.
-Wolę jechać siedzący - rzekł - bo już się całkiem czuję na siłach.
-A rana? nie będzie tak waćpanu bardziej dolegać?
Jacek zwrócił oczy ku jej różanej twarzy i począł mówić głosem cichym i smutnym:
-Odpowiem waćpannie tak, jak dawno, dawno temu odpowiedział pewien rycerz, któren, gdy go król Łokietek ujrzał na pobojowisku przebodzonego krzyżackimi włóczniami i zapytał, czy bardzo cierpi, pokazał na swe rany i rzekł: "To mniej boli".
Panna Sienińska spuściła powieki.
-A co więcej boli? - szepnęła.
-Więcej boli stęsknione serce i rozłąka, i pamięć krzywd doznanych.
Przez chwilę panowało milczenie, tylko serca poczęły bić w obojgu z coraz większą mocą, albowiem zrozumieli, że nadchodzi chwila, w której mogą i powinni wypowiedzieć wszystko, co przeciw sobie mają.
-Prawda - rzekła panienka - pokrzywdziłam waćpana wówczas, gdym go po owym pojedynku przyjęła z gniewną twarzą i nieludzko... Ale to było raz jedyny, i choć Bóg jeden wie, jakom potem tego żałowała, to przecie mówię: moja wina! i przepraszam waćpana z całej duszy.

WJKBPVM WJGJQJM WJVYQBM WJKJPXM WJXVJZM   Lipska Ewa | Mmobile | Transport Do Woch | Dygestoria | Usugi Logistyczne