I oto noc zaskoczyła ich w puszczy.
Trudno było jechać prędzej z przyczyny zasp coraz większych, więc pan Gedeon niepokoi się coraz bardziej, a wreszcie począł kląć, ale po łacinie, aby nie przestraszać swej krewnej, pani Winnickiej, i swej przybranej córki, panny Sienińskiej, które jechały z nim razem.
Panna Sienińska była młoda, niefrasobliwa, więc nie bardzo się bała. Owszem, odsunąwszy skórzaną firankę w oknie karocy i rozkazawszy jadącemu wpobok pachołkowi, by nie przesłaniał widoku, wesoło patrzyła na zaspy i na pnie sosen pokrytych długimi rzutami śniegu, po których pełgały czerwone blaski łuczywa, czyniąc wraz z zielonym światłem księżyca miłą dla oczu igraszkę. Wyciągnąwszy następnie usta na kształt dzióbka, poczęła chuchać i bawiło ją to, że oddech jej był widzialny i od ognia różowy.
Lecz bojaźliwa i wiekowa pani Winnicka poczęła biadać:
-Dlaczego było wyjeżdżać z Radomia albo przynajmniej nie zanocować w Jedlni, gdzie ostrzegano ich o niebezpieczeństwie? Wszystko przez czyjś upór. Do Bełczączki jeszcze kawał drogi i samym borem, więc wilcy zastąpią im niezawodnie, chybaby archanioł Rafał, patron podróżnych, zmiłował się nad zbłąkanymi, czego na nieszczęście nie są wcale godni.

WQJQBJM WJJGKXM WJXYVKM WQZXXPM WQKVYBM   Odywki | Intex | Pozycjonowanie Stron | Agroturystyka | Usugi Informatyczne Ustka