Zdumiał się jej widokiem i sam Jacek Taczewski, któremu wydała się jakaś inna niż zwykle.
-Dla Boga! - rzekł sobie - jakoż ja do niej przystąpię! Toż to istne królewiątko albo i zgoła anioł, do którego grzech inaczej niż na kolanach gadać.
I zląkł się prawie w duszy. Lecz gdy wreszcie klęknął z nią przed ołtarzem, gdy usłyszał wzruszony głos księdza Woynowskiego, któren zaczął przemowę od słów: "Dziećmi was znałem oboje", gdy stuła związała im ręce, gdy usłyszał ciche wyrazy: "Biorę sobie ciebie za małżonka", a chwilę potem buchnęła z chóru pieśń: Veni, Creator, wtedy zdawało się Jackowi, że chyba szczęście rozsadzi mu piersi, i to tym łatwiej, że nie miał na nich pancerza. Kochał ją od dawna, od pacholęcych lat, i wiedział, że kocha, ale teraz dopiero zrozumiał, jak bez miary i bez granic ją miłuje. I znów począł sobie mówić:
-Chyba polegnę, bo gdyby człowiek za życia był tak szczęśliw, to cóż by było w niebie?
Ale pomyślał, że nim polegnie, musi się przedtem Panu Bogu odwdzięczyć, i nagle przeleciały mu przed oczyma duszy tłumy Turków, brody, turbany, zawoje, krzywe szable, chorągwie, buńczuki. Więc z serca wyrwał mu się ku Bogu okrzyk:
-Odwdzięczę się! odwdzięczę!

WQGQQYM WQVQVXM WQKJQQM WQGGPYM WQGVKKM   Dziecko | Filmiki Z Gier | Hoteis Japao | linki stae | Certyfikat Energetyczny Warszawa