"Ej! z tymi to i gwardii sułtańskiej niezdrowo się będzie spotkać! lwy to prawdziwe, nie ludzie!"
Lecz zaraz za nimi poczęły przeciągać chorągwie lekkiej jazdy polskiej. Rzekłbyś, hipocentaury, tak każdy człowiek i koń jedną stanowili całość: nieodrodni synowie owych elearów, którzy swego czasu stratowali całe Niemcy, roznosząc na szablach i kopytach pułki, ba, nawet i całe armie wyznawców Lutra. Najcięższa obca jazda nie mogła się im w równej sile oprzeć, najlżejsza - uciec przed nimi. O nich to po Chocimiu mówił sam król: "Byle doprowadzić, to wytną wszystko jako kosiarze trawę". I choć w tej chwili przeciągali wolno przed powozami, każdy, nawet wcale nieobyty z wojną człowiek łacnie odgadywał, że w danym razie chyba wicher jeden mógł szybciej od nich pędzić, zwracać się i uderzać. Krzywuły i kotły grzmiały przed nimi, a oni szli, chorągiew za chorągwią, z gołymi szablami, które w drgającym blasku słonecznym wydawały się jak miecze ogniste. Minąwszy powozy dworskie zakołysali się nagle jak fala i ruszyli rysią, potem cwałem i zatoczywszy olbrzymie koło przeszli znów, ale już jak huragan, koło królowej z przeraźliwym okrzykiem: "Bij, morduj!", z szablami w wyciągniętych prawicach jak do ataku, na koniach o rozdętych chrapach, rozwianych grzywach i jakoby oszalałych od pędu. I przeszli tak jeszcze raz drugi, a dopiero za trzecim nawrotem zatrzymali się prawie nagle, nie łamiąc szeregów, tak równo, zgodnie i dokładnie, że cudzoziemcy, których wielu było przy dworze, a zwłaszcza ci, którzy po raz pierwszy widzieli w polu jazdę polską, poczęli spoglądać na się ze zdumieniem, jakby oczom własnym nie wierząc.

WQQYQXM WQJGVXM WQJKBKM WQKQGVM WQXJGQM   prezent dla mamy | mieszne Filmiki, Reklamy | Sts | Leczenie Uzalenie | Serwis Komputerowy