Podróżni, przybrani ciepło, nie wysiadali z karocy, jeźdźcy pozostali także na koniach; poszedł tylko pachołek pana Pągowskiego z gąsiorkiem wina i z sagankiem, aby je zagrzać dla państwa przy ogniu w karczmie. Tymczasem pan Pągowski kazał się zbliżyć łyczkom i począł ich wypytywać, skąd są, dokąd jadą i czy nie groziło im gdzie niebezpieczeństwo od zwierza.
-Gdzie tam nie groziło, wasza miłość - odpowiedział stary mieszczanin - jeno że kupą jedziemy i we dnie. Czekamy tu na naszych od Przytyka i z innych stron. Chłopów może się też coś ściągnie i jeśli się zbierze z piętnaście albo dwadzieścia wozów, to pojedziem na noc - a jeśli nie, to nie, chociaż bez pałek nie jeździmy.
-A z ludźmi nie zdarzył się jakowy wypadek?
-Zagryzły wilki Żyda podobno w biały dzień. Jechał z gęsiami, bo pierze zostało na gościńcu, a z człowieka i z konia jeno gnaty. Tylko po krymce poznali ludzie, że to był Żyd. A dziś rano przyszedł tu piechotą szlachcic, który całą noc na sośnie przesiedział. Powiada, że koń mu padł i wilcy go w jego oczach zarznęli. Skostniał ci tak na drzewie, że ledwie mógł mówić, a teraz śpi.
-Jak się zwał? Nie mówił, skąd jest?
-Nie. Piwa się jeno grzanego napił i zaraz potem padł jak nieżywy na ławę.

WQPPYJM WJKZPPM WJKVXJM WQVVJVM WQGBQXM   Numark | Neumann | Akcesoria Meblowe | Kredyty Samochodowe | Biaystok Nieruchomoci