-A waćpan pójdziesz także na wojnę?
-By polec! by polec! - odpowiedział pan Jacek.
I w tej odpowiedzi był taki prawdziwy i szczery jęk bólu, że ukochany głos ozwał się znów, jakby ze wzruszeniem:
-Po co ludzi zasmucać?
-Nie będzie nikt po mnie płakał.
-Skąd waćpan wiesz? - zaszemrał po raz trzeci głos dziewczyny.
Po czym przesunęła się do innych gości tak szybko jak cudne senne widzenie i zakwitła jak różany kwiat w drugim końcu komnaty.
Tymczasem starsi panowie zasiedli sobie po posiłku nad kubkami z miodem i nagadawszy się do woli o sprawach publicznych, poczęli gwarzyć o prywatnych. Pan Grothus wodził czas jakiś rozczulonymi oczyma za panną Sienińską, po czym rzekł:
-To ci świeca! Popatrz no waść, panie bracie, na tych młodych, którzy jako ćmy do ognia lecą! Ale nie dziwota, bo gdyby nie to, że człeku lata są, leciałby tak samo.
Lecz pan Pągowski machnął niechętnie ręką.
-Ćmy też to, szare ćmy, nic innego.
-Jakże? Przecie chyba Taczewski nie szarak.
-Ale chudopachołek. Bukojemscy także nie szaraki. Nawet się krewnymi świętego Piotra powiadają, co może im do promocji w niebie dopomóc, ale tymczasem na ziemi w leśniczówce królewskiej we czterech siedzą po prostu jako gajowi.
Pana Grothusa zadziwiło pokrewieństwo Bukojemskich nie mniej niż w swoim czasie pana Pągowskiego, więc począł o nie szczegółowo wypytywać, aż w końcu rozśmiał się i tak rzekł:

WJKVZVM WJQGKVM WQPBGPM WQXQJXM WQJZKVM   Strona Bierna | Wypoczynem Nad Morzem | Hiszpania | Maszynki Do Strzyenia Zwierzt | Karpacz Kwatery