-A co krewni powiedzą?
-Pągowscy są jeno bardzo daleko, którzy się nie wylegitymują. Wszelako nieraz nie daje mi spokoju myśl, że po mojej śmierci mogą być jakoweś trudności, procesy, zwady... jak to u nas zwykle. Chodzi mi zwłaszcza o krewnych żony, po której mam część majętności i tę oto właśnie Bełczączkę.
-Ja tam z procesem nie wystąpię - odrzekł, uśmiechając się, pan Grothus - ale za innych nie zaręczam.
-Otóż to! Otóż to... Myślałem właśnie w tych czasach jechać do Warszawy i samego króla prosić o opiekę nad sierotą w przyszłości, ale on ma głowę teraz czym innym zaprzątniętą.
-Żebyś tak waść miał syna, byłaby prosta rzecz dać mu dziewkę...
Na to Pągowski spojrzał na starostę rajgrodzkiego wzrokiem tak bolesnym, że ów urwał w połowie zdania. Przez dłuższy czas milczeli obaj; po czym pan Gedeon rzekł przerywanym ze wzruszenia głosem:
-Mógłbym ci, panie bracie, powiedzieć za Wirgiliuszem: infadum iubes renovare dolorem... Tak... byłaby prosta rzecz... I powiem ci, że gdyby nie ta prosta rzecz, to byłbym może sczezł od dawna. Mój syn dzieckiem zagarnięty był przez ordę. Trafiało się nieraz, że wracali ludzie z niewoli pogańskiej wtedy, kiedy i pamięć o nich zginęła... Lata całe czekałem cudu, lata całe żyłem tą nadzieją. Dziś jeszcze, kiedy podpiję, myślę sobie: a nuż! Bóg większy niż spodziewanie ludzkie. Ale te chwile nadziei są krótkie, a ból jest długi, codzienny... Nie! Po co mam samego siebie zwodzić? Nie połączy się krew moja z krwią Sienińskich, a jeśli krewni rozdrapią moją fortunę, to i to ostatnie dziecko z rodu, któremu wszystko zawdzięczam, ostanie bez chleba na świecie!

WJQBQKM WJVJXZM WJXXJGM WQGKYGM WQVYJGM   Voo Voo | Ryby | reklama | Hotell Japan | Nitrobolon