Pili znów obaj w milczeniu. Pan Grothus rozmyślał, jakby załagodzić ból, który niechcący gospodarzowi zadał, i czym go w strapieniu pocieszyć. Aż wreszcie przyszło mu coś do głowy, co poczytał za bardzo szczęśliwy pomysł.
-Ej - rzekł - na wszystko jest sposób: i waść, panie bracie, możesz dziewczynie kawałek chleba bez wszelakich przeszkód zapewnić.
-Jakiż to sposób? - zapytał z pewnym niepokojem pan Pągowski.
-Alboż to raz się trafia, że starzy ludzie biorą za żony niedorosłe nawet dziewki? Exemplum z historii wielki hetman Koniecpolski, któren starszym będąc od ciebie, zieloną jeszcze pannę poślubił. Prawdać i to, że zbyt wiele odmładzającej driakwi spożywszy zmarł w pierwszą noc po ślubie, ale ani pan Makowski, pocillator wasz radomski, ani pan łowczy Rudnicki nie zmarli, choć obaj mieli po siedmdziesięciu. Waść też człek jary. Jeśliby Pan Bóg jeszcze pobłogosławił, to tym lepiej, a jeśli nie, to we wszelakim spokoju i dostatku młodą wdowę zostawisz, która wówczas wybierze sobie takiego męża, jakiego zechce.
Czy panu Pągowskiemu przychodziły kiedy takie myśli do głowy, trudno powiedzieć, dość że wysłuchawszy słów starosty rajgrodzkiego zmieszał się bardzo, drżącą nieco ręką nalał miodu staroście, przelał kubek, aż zacny napitek zaczął ściekać po stole na podłogę, i rzekł:
-Napijmy się! Za pomyślność oręża chrześcijańskiego.
-To swoją drogą - odpowiedział pan Grothus, idąc dalej za biegiem własnych myśli - a swoją drogą waść zastanów się nad tym, com powiedział - bo tak mi się widzi, żem utrafił.
-Ale co zaś! Gdzie tam co do czego! Napij się waść jeszcze.
Dalszą rozmowę przerwało im poruszenie krzeseł przy większym stole. Pani Winnicka i panna Sienińska chciały się udać na spoczynek. Dźwięczny jak srebrny dzwonek głos panienki począł powtarzać: "Dobranoc waćpanu, dobranoc waćpanu" - potem dygnęła pięknie panu Grothusowi, pocałowała w rękę pana Pągowskiego, otarła się jak kotka czołem i noskiem o jego ramię i poszła. Cyprianowicz, Bukojemscy i Taczewski wyszli też zaraz za paniami. W izbie pozostali tylko dwaj starzy i gwarzyli długo, albowiem pan Pągowski kazał podać nowy gąsiorek jeszcze zacniejszego miodu.

WQGXYJM WQZVQYM WQJYKYM WJJJGXM WQPXKYM   Opowiadania Poezje | Justyna Steczkowska | Monitory | Kserokopiarki Uywane | Dj Na Wesele