Cyprianowicz widział, że zanosi się na kłótnię, ale zarazem chciało mu się śmiać. Mniemając też, że w każdej chwili potrafi zwadzie zapobiec, pozwolił im tymczasem patrzyć na siebie.
-Ej, zuchwała jakaś sztuka! - mówił sobie myśląc o Taczewskim - nic się jakoś nie konfuduje.
Tymczasem milczenie trwało dalej, zarazem nieznośne i śmieszne. Odczuł to i pan Jacek, albowiem pierwszy je przerwał:
-Siadajcie, mopankowie - rzekł - nie tylko przyzwalam, ale proszę.
Bukojemscy spojrzeli na siebie ze zdziwieniem, zmieszani niespodzianym zwrotem.
-Jak to? Cóż to? Co on sobie myśli?
-Proszę, proszę! - powtórzył Taczewski wskazując na zydle.
-Stojem, bo nam się podoba - rozumiesz?
-Zbytek ceremonii.
-Zbytek ceremonii? - krzyknął Łukasz. -Cóż to, biskupa czy senatora udajesz, ty - ty Pompejuszu jakiś...
Taczewski nie ruszył się z krzesła, tylko grzbiet począł mu drgać jakby z nagłego śmiechu.
-A czemu acan zowiesz mnie Pompejuszem? - zapytał.
-Boś tego godzien.
-A może dlatego, żeś kiep?
-Bij, kto w Boga wierzysz! - zawołał Jan.
Lecz pan Jacek miał już widocznie też dosyć rozmowy, bo nagle poderwało go coś z miejsca i skoczył jak kot ku Bukojemskim.
-Słuchajcie, zawalidrogi - rzekł zimnym jak stal głosem - czego wy ode mnie chcecie?

WQXZBQM WQYGYZM WQKBXZM WJGZPGM WJZKGKM   Fryzury lubne | Tanie Bilety Lotnicze | Kartki Urodzinowe | Biuro Podry, Nowy Scz | Odzie Sportowa