On zaś miłował owych "robaków ziemnych" jak źrenicę oka, ale prócz nich kochał także wszystko, co żyje na świecie: i te zwierzęta, na które zrzędził, i ptaki, i ryby, a nawet i żabi naród, który rechocze i kumka latem w przygrzanych słońcem wodach.
Jednakże w tej kapłańskiej sukni chodził nie tylko anioł, ale i dawny żołnierz, więc gdy teraz dowiedział się, iż Jacek ma się z pięciu mężami potykać, myślał już tylko o tym, jak się też młodzian popisze i czy wyjdzie ze sprawy bez szwanku.
Zatrzymał się przeto jeszcze przy samych drzwiach plebanii i rzekł:
-Ale się przecie nie dasz? Bo com sam umiał i co mi Wołodyjowski pokazał, tegom ci nie ukrywał.
-Nie chciałbym, by mnie na śmierć usiekli - odpowiedział skromnie Taczewski - bo idzie wielka wojna z Turczynem.
Na to zaświeciły jak gwiazdy oczy staruszka, w jednej chwili chwycił Jacka za pętlicę od kubraka i począł pytać:
-Pochwalone imię Pańskie! Skąd wiesz? Kto ci mówił?
-Pan starosta Grothus - odpowiedział młodzieniec.
Długo trwała rozmowa Jacka z księdzem, długo spowiedź przede mszą, a gdy wreszcie znaleźli się obaj po mszy na plebanii i zasiedli do piwnej polewki, staruszkowi wciąż jeszcze nie schodziła z myśli wojna z pogany i począł z tego powodu narzekać na zepsucie obyczajów i na upadek pobożności w Rzeczypospolitej.

WQVZYXM WQJKVYM WQZYZPM WJQZQPM WJQKBPM   Forum | proba o pomoc | Drukarnia | Opowiadania | Drukarnia